Gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca…..

Pewnego dnia oglądałem zachód słońca czterdzieści trzy razy - powiedział Mały Książę, a w chwilę później dodał: - Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca. - Więc wówczas gdy oglądałeś je czterdzieści trzy razy, byłeś aż tak bardzo samotny? - zapytałem. Ale Mały Książę nie odpowiedział.

^…A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu…^

„Niby” mam wszystko, a jednak czegoś brak.. Siedząc po cichu rozmyślam, że jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy. Niewytłumaczalny, nagły a jakże ciężko osiada na dnie serca. Mimo szczęścia panującego wokół ja ciągle patrząc do okna mówię sobie – to nie dla…

Саина – Здравствуй Якутск

В белой-белой сказке С неба на снег упали краски, И засиял теплом и лаской Маленький город мой. Где я был(a) – неважно, Где побываю я – неважно, Я все равно вернусь однажды, Снова вернусь домой! припев: Здравствуй, Якутск, как ты живешь, Мимо бегут года, не оставляя следа, Словно мгновения! Здравствуй Якутск, старый мой друг, Ты молодой всегда, я поздравляю тебя…

Przepraszam

Chciałam Cię przeprosić… Za to, że Cię kocham Za to, że przez Ciebie szlocham… Za serce, które z bólu pęka Za to, że miłość to (niby nie, a jednak) udręka… Za to, że się już poddałam Za to, że z Tobą po prostu być chciałam Za noce, nieprzespane… Za gwiazdy rozkochane Za serce, które bije dla Ciebie… Za to, że…

Sen

Szybkim krokiem pobiegła do parku i uznała, że wszystko nadal było tak jak zawsze, od dziesiątek lat, paliło się tak samo jak zawsze. Bezwiednie z uśmiechem zadarła głowę, wspominając jaki zachwyt wywoływały w niej przed laty te rzęsiste światła. Nadal jest ten ogród… ogromny kasztan, zupełnie taki jak zapamiętała.  Kiedyś też tak patrzyła chuchając na kwiaty mrozu w zimie albo…

^…Prosto w serce…^

Uciekaj stąd i zabierz wszystkie nasze dni Obrazy wspomnień, na których razem ja i Ty Wyblakłe kalendarze i daty naszych marzeń I powiedz jej, by zawsze dbała o wszystko co kochałam Uciekaj już i powiedz, że to moja wina Gdy cały czas jak Anioł Stróż przy Tobie byłam Ty byłeś z nią myślami, Wy tak bardzo zakochani Więc powiedz jej,…

^…Chłopiec…^

Pewnego ranka chłopak podszedł do niej i poprosił, by pożyczyła mu ołówek. Maria wzruszyła ramionami i nie odezwała się ani słowem. Udała, że jest zagniewana zaczepką i przyśpieszyła kroku. Tak naprawdę kiedy zobaczyła, jak ukochany kieruje się w jej stronę, była przerażona. Bała się, że wszystko wyjdzie na jaw. To, że go skrycie kocha, że czeka na niego, że marzy,…

^… Chwile…^

Pociąg sunął w głąb włoskich ciemności, koła rytmicznie płynęły po szynach. Wszędzie byli nędznie przyodziani ludzie. Pachniało stęchlizną i smutkiem, jak w domu nie sprzątanym. A ona – Serena stała na dworcu w ciepłą noc. Po prostu stała tam, strzelista, bardzo wysoka i smukła, młoda w pogniecionej bawełnianej sukience. Spojrzała na głębokie załamania taniej tkaniny i obciągnęła sukienkę, delikatną ręką.…

^…Dusza…^

Kiedyś, byłam zagubioną duszyczką, która nie znała szczęścia i nie wiedziała jak wygląda prawdziwa miłość. Nie wiedziała, że to właśnie jest wielkie i tak ogromne uczucie, zrozumienie, bezgraniczna wiara, zaufanie, pokładanie nadziei w drugiej osobie. Obdarowywanie siebie wzajemnym szczęściem, gestami, czynami a nie tylko słowami. Ta zagubiona duszyczka nie wiedziała, że można płakać ze szczęścia, że miłość wszystko wybacza, nie…

^…^

              Pewnego razu ONA stała na dworcu w ciepłą noc. Po prostu stała tam, strzelista, bardzo wysoka i smukła, młoda w pogniecionej bawełnianej sukience. Spojrzała na głębokie załamania taniej tkaniny i obciągnęła sukienkę, delikatną ręką. Od razu nasunęło się jej wspomnienie… Przez chwilę z zaciśniętymi powiekami odpychała myśl. Musiała robić to często. Ale wspomnienia nadal się nasuwały.        Otworzyła…

^.. Ciąg dalszy…^

Nazajutrz rano, gdy blask słońca wpadł przez wąskie okna, Ona spała jak młoda bogini z włosami jak wielki złocisty wachlarz na poduszce. Wydawało się, że sen zdjął z niej brzemię lat. Nawet po wrażeniach poprzedniego dnia była bardziej pogodzina z losem niż kiedykolwiek, odkąd stamtąd wyjechała. Przynajmniej już wiedziała Wiedziała wszystko, co tak strasznie bała się usłyszeć. Najgorsze stało się.…


  • RSS